Życie zakonne



Ojciec Jan nigdy nie krył, że bardzo wiele zawdzięcza swoim braciom ; drodze zakonnej. Zakon był miejscem w którym od samego początku rozpoczęła się prawdziwa dorosłość. Był i jest - domem.

"Mieszkam w nim trzydzieści lat. Wiele mu zawdzięczam. Po prostu kocham go. Tutaj przemieszkałem najdłużej w mym życiu, tutaj przebiegło moje życie dorosłe, świadome."

24 sieprnia 1966 roku, młody Jan Góra po raz pierwszy zawitał w bramach klasztoru. Rozpoczęła się droga nowicjatu. Kraków, Tarnobrzeg, Warszawa, po czym ostateczna decyzja - oddelegowanie do Poznania - do pracy z młodzieżą.

"Do pracy z małolatami zrazu się nie paliłem i nie byłem przekonany - ambicje osobite. Miałem już za sobą pierwsze publikacje w "Tygodniku Powszechnym". Skoncentrowany na sobie, jeszcze długo i boleśnie przeżywałem to zaniżenie lotu, jak mi się wtedy wydawało, i degradację mojej drogi życiowej oraz życia zakonnego (...) Droga do dzisiejszego pojmowania duszpasterwa w momi przypadku była długa i ciężka. Z początku trakotowałem duszpasterzowanie jako zajęcie dla ludzi gorszej kategorii, dla tych, któzy niezdolni byli zająć się nauką i musieli po prostu pójsć do pracy na froncie, nie mogąc pracować w sztabie."

Świadomość ta musiała się zmienić. Głównym implusem prowadzącym do tej zmiany, był tekst Karola Wojtyły: "Promieniowanie ojcostwa". To Jego słowa, zmieniły "Ojca" w Ojca", rzuciły nowe światło na drogę zakonną, kapłańską, na postać pasterza.

"Stały się moim scenariuszem na życie i duszpasterzowanie. Ojcostwo stało się moim tematem życiowym. Ojcostwo stało się kluczem do zrozumienia pontyfikatu Jana Pawła II. A następnie ojcostwa Bożego wobec Nas. Uspokoiłem się. Ojcostwo stało się wizją mojego rozowju i dojrzewania."

Praca z młodzieżą stała się faktem. Równocześnie nadeszły ciężkie czasy PRLu - sytuacja polityczna i społeczna. UB i SB, władza a ludzie. Rzeczywistość a wiara.
Bracia byli zawsze w zasięgu ręki. W ciężkich chwilach, w momentach które domagały się wsparcia wspólnoty. W swojej książce "Poznań - Kościuszki 99" (z której cytaty w artykule tym zawarłem), Ojciec Jan wymienia tych wszystkie ludzi, którzy kroczyli z nim zakonną drogą. Tych żyjących i tych którzy odeszli już do Pana. Wspomina ze wzruszeniem:

"Nasz klasztor był wyjątkowy i wspaniały nie z pwoodu niezwykłości swoich murów czy historyczności kościoła, ale z powodu naszych ojców - wspaniałych osobowości i niezwykłych duszpasterzy, którzy dali nie tylko Poznaniowi, ale Polsce odważnych i twórczych obywateli, a Kościołowi wielu wspaniałych i świadomych wierzących."

Droga wiedzie dalej....

Autor: Bartłomiej Dobrzyński